Campside w Lizbonie || The Campside in Lisbon

DSC_0021_mod-1_watermarkedWreszcie jest!

Po czterech zimnych i deszczowych weekendach pod rząd w końcu trafiliśmy na świetną pogodę! Ta sobota byla wyjątkowo gorąca. Niewiarygodne, że w listopadzie moglismy chodzić w tshirtach. Pewnie po tych zdjęciach mi nie uwierzycie, ale naprawdę w Portugalii w tych miesiącach zakładam na siebie ze dwa swetry i kurtkę, by nie zamarznąć 🙂

W związku z cudną pogodą wybraliśmy się na spacer po Lizbonie, przy okazji mój Samiec zrobił sesję zdjęciową mojej pierwszej w życiu chuście, robionej ze wzoru Campside. Dwa miesiąc dłubania, siedem motków Dropsowej Karismy i palce zdarte do krwi. Może to przez tą ofiarę z posoki do bogów rękodzieła chusta wyszła taka fajna ;P

To, co urzekło mnie w tym wzorze to nowoczesność. Bo o ile podobają mi się takie kwiatowe, misterne chusty z cieniutkiej włóczki, tak chyba nigdy bym sama takich nie nosiła. Natomiast ten Campside jest minimalistyczny, ciepły jak cholera i totalnie nie romatyczny w swoim stylu – dla mnie ideał 🙂 Zresztą, sami oceńcie!

||

Here it is, finally!
After four really cold and rainy weekends in a row we finally got a beautifull weather! This Saturday was unnaturally hot. It’s unbelivable that in November we could walk around only in our tshits. I guess that after seeing those pictures you will never believe me that in Portugal at this time of year I have to wear at least two sweaters and a jacket to keep me warm 🙂

Since we got such an amazing weather we decided to take a walk in Lizbon and my Male agreed to make a small photo shoot of my Campside – a first triangle shawl I ever made. It took two months of slow kntting, around seven skeins of Drops’ Karisma yarn and fingers literally scratched to blood. Maybe this blood offering to the handmade gods is the reasing that the shawl turned out so nicely ;P

What really captured me with the Campside pattern is the contemporary feel to it. Because I really admire  those delicate, lacy, flowery shawls I see other people make, I could never wear one. And the Campside is very minimalistic, simple, warm as hell and totally not romatic – for me it’s a pure perfection 🙂  Anyhow, just judge it yourselves!

DSC_0007_mod-1_watermarkedDSC_0012_mod-1_watermarkedDSC_0020_mod-1_watermarkedDSC_0024_mod-1_watermarkedDSC_0028_mod-1_watermarkedDSC_0032_mod-1_watermarkedDSC_0042_mod-1_watermarked

Charakterystyka chusty || Characteristics:

Wzór || Pattern:  Campside by Alicia Plummer

Włóczka || Yarn: Drops Karsima

Kolor || Colour : 44

Zużycie || Amount : około 6,5 motka || around 6.5 skeins

Rozmiar drutów || Needle size: 4 mm , US 6 (KnitPro, Nova Metal)

A co po spacerku? Oczywiście kawka! 🙂 W przypadkowo znalezionej w jakiejś zakazanej uliczce uroczej, hipserskiej kawiarni Fabrica Coffee Roasters, w której podają kawę z ziarem, które prażą na miejscu. Pyszności! 🙂 Kawa była tak śliczna, że musiałam strzelić “instagramową focię”, nie mogłam się powstrzymać 🙂

||

And what to do after a nice walk? Grab a coffee, of course! Somewhere in one nasty looking street we found a cute, hipster coffee place called Fabrica Coffee Roasters. Absolutely delicious coffee! And it was soooo beautiful I had to make “an instagram photo”, I could not resist 😉

DSC_0380_mod-1_watermerked

I jeszcze jedna migawka ze spaceru po Lizbonie – sklep z alkoholami. Obczajcie sobie te butelki porta z poczatku XX wieku 🙂 Jeśli macie odawgę, możecie przyzoomować ceny 😉

||

And one more glimpse from walking around Lisbon – a shop with alcohol. Check out those bottles of Port wine from the beginning of the XX century 🙂 If you dare you can even zoom in the prices 😉

DSC_0367_mod_watermarked

Po wycieczce do Lizbony wybraliśmy się do pobliskiego kina na nowego Jamesa Bonda 🙂  Lubię filmy z 007 i Craigiem, a “Spectre” mnie nie rozczarował. Pościgi, strzelanie i high-tech zabawki – tego się spodziewałam i to dostałam 🙂 Za to nagły widok aktora o imieniu Andrew Scott na dużym ekranie… mini zawał serca z przerażenia gratis 😛 Kto widział Moriartiego w serialu “Sherlock” od BBC pewnie wie, o co mi chodzi 😉 Podsumowując, zafundowaliśmy sobie bardzo miłą sobotę i mam nadzieję, że wasze weekendy też przebiegają mile 🙂

Do zobaczenia i miłej niedzieli wszystkim 🙂

||

After the trip to Lisbon we went to a nearby cinema to check out the new James Bond movie 🙂 I like the movies with Craig as the 007 and the “Spectre” was not a disappointment. Chases, shooting and high-tech toys – that’s what I was expecting and that’s what I got 🙂 Also, I got a mini-heart attack of fright after a sudden appearance of Andrew Scott on the big screen 😛 Who saw Moriarty in BBC’s “Sherlock” knows what I mean 😉 Overall, that was a really nice, yet busy, Saturday and I hope your weekends were as pleasant 🙂

See you soon and have a great Sunday 🙂

Advertisements

7 thoughts on “Campside w Lizbonie || The Campside in Lisbon

  1. Śliczna! Jeśli lubisz takie, to może spodoba ci sie też The Lonely tree shawl – bardzo prosty azurowy wzór ale na grubszą włóczkę. Chusta jest na mojej liście “to do”.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s