Święta nieco inaczej

Moje mało świąteczne święta

kaboompics.com_Christmas Glass Balls (2)

Photo by Kaboompics.com

Jesteście już w szale świątecznych przygotowywań? 🙂 Widzę, że na blogach pełno świątecznych ozdóbek, prezentów, choinek, kalendarzy adwentowych i czego tam jeszcze. Uwielbiam takie ładne obrazki całym moim zmysłem estetycznym 🙂

U mnie w tym roku święta będą trochę inne, bo z pewnych przyczyn zostajemy z moim Samcem w Portugalii 😛 Będą to moje pierwsze święta w innym kraju. Trochę tak dziwnie. Nie będzie nawet choinki ani żadnych światecznych dupereli, bo mamy przed sobą widmo przeprowadzki do jakiegoś innego kraju, więc gromadzenie rzeczy startamy się ograniczyć do minimum. Jako ateistka aspekt religijny jest dla mnie niesistotny, ale cieszę się na kilka dni wolnego i dobre żarcie, jakim planuję nas uraczyć 😛

Szczerze mówiąc, na poczatku rozważałam pizzę na wieczerzę wigilijną 😛 Ale tęsknota za polską kuchnią okazała się silniejsza, a zatem w planach na weekend jest wyprawa do supermarketu niemieckiego oddalonego o jakieś 20km, po to tylko, aby zdobyć  coś przypominającego ser biały na pierogi ruskie 🙂 Nie jest to prawdziwy twaróg, jak u nas, ale “close enough”. Dodatkowo w menu pojawią się gołąbki i barszcz czerwony, sałatka jarzynowa i domowa szynka z indyka, także zamierzenia są ambitne 🙂 Zwłaszcza, że pewnie będę miała na ugotowanie tego wszystkiego jedno popołudnie, a i upiec coś by się zdało 😉 Ambitnie za to podeszłam do kupowania prezentów dla najbliższych. Wszystko zostało upolowane i spakowane jeszcze przed końcem listopada i wysłane parę dni temu 🙂 Wynika to stąd, że w tamtym roku zostawiłam sobie zakupy prezentowe na ostanią chwilę i był to czysty horror :<

Są jeszcze inne dobre strony tych świąt. Otrzymałam dziś paczkę z domu. Mówię paczkę, ale było wielkości kontenera 😉 Herbata, cudne prezenty, słodycze, ciepłe skarpety… Kochany Tata dorzucił nawet dwie zgrzewki prawdziwego piwa! 🙂 Pewnie wynika to stąd, że po przyjeżdzie z zagranicy do domu rodzinnego pierwsze co robię, to łapię za kiełbasę i piwo 😉

No i należy wspomnieć o premierze Star Warsów 😉 Pewnie wybierzemy się na nie zaraz przed świętami, kiedy szalony tłum fanatyków już się przewali. Do tego wyczekiwany odcinek świąteczny Doctor Who, a niedługo potem Sherlocka! Będzie co oglądać w te święta 😉

A zaraz po świętach – trzydniowa wycieczka do Porto! Wczoraj wieczorem zabookowaliśmy hotel, więc już zaklepane. Oczywiście w Porto nie obejdzie się bez degustacji porta w piwnicach winiarni 😉 I będzie dużo okazji bawić się moim Nikonem, którego nie mam niestety zbyt wielu okazji do używania. Obiecuję ładne zdjęcia! O ile jakieś wyjdą 😉

Jak widzicie, mój okres świąteczny szykuje się dość przyjemnie 🙂 Mam nadzieję, że i Wasze święta zapowiadają się cudownie! 🙂

Wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą

DSC_0492_02_MARKED

Pewnie obiła się Wam o oczy  książka “Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins.  Przynajmniej mnie atakuje ona z księgarni internetowych, audible a nawet portali informacyjnych. Nie mam w zwyczaju ślepo rzucać się na “super-hiper-bestsellery”, ale akurat potrzebowałam czegoś raczej lekkiego i odmóżdżającego do poduszki. I z tymi właśnie kryteriami w głowie skusiłam się na “Dziewczynę” w jakieś promocji w Virtualo.pl (moje ulubione źródło polskich ebooków; reklama niesponsorowana, ale niech już mają 😛 ). W przypadku książek z tak szaloną kampanią reklamową nawet nie staram sie czytać recenzji innych czytelników. Z reguły połowa pieje z zachwytu, a druga połowa psioczy, że książka nie warta papieru, na którym została wydrukowana.Należy więc samemu się przekonać 😉

Przejście przez “Dziewczynę z pociągu” zajęło mi zaledwie kilka nocnych sesji przed walnięciem głową o poduchę, znaczy się, dość krótkie to to. Można ten fakt potraktować jako wadę, lub zaletę, jak kto woli. Książka ma sporo zalet. Po pierwsze, zakończenie fabuły nie jest oczywiste i w zasadzie do samego końca nie domyśliłam się rozwiązania zagadki i musiałam ją mieć podaną na tacy przez narratorkę. To wielki plus, bo nie cierpię domyślić się kto jest mordercą jakoś na poczatku kryminału 😉 Drugim plusem jest główna bohaterka, z perspektywy opowiadana jest większość historii. W zasadzie jest to anty-bohaterka. Alkoholiczka z problemami, nie do końca stabilna. Bardzo się z nią polubiłam. Przynam Wam, że książkę czytało się bardzo fajnie. Jakoś tak…lekko, pomimo tematu, i wciągająco. Jeżeli będziecie mieć okazję, to całkiem polecam.

Z dziergadełkami za to ciężka sprawa. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio przerobiłam chociaż oczko w moich rosnących Maroo mitenkach. To pewnie przez to, że ostatnimi czasy spędzam czas albo w pracy, albo na siłowni, albo w kuchni. Trudno dziergać w którymkolwiek z tych miejsc 😛 A kolejne tygodnie będą obfitowały raczej w wydarzenia towarzyskie, wyjazdy, gotowanie, sprzątanie i takie tam, więc też sobie nie podziergam. Za chwilę będę musiała wchodzić na jutuba, że przypomniec sobie jak się przerabia prawe oczka 😛 A rękawiczkę ze zdjęcia wyżej będę musiała jednak trochę popruć i przerobić. Zrobiłam kciuk przepisowo, jak kazali, i powychodziły mi straszne dziury! Muszę spruć i nabrać po swojemu oczka z krawędzi kciuka, ze siedem oczek a nie trzy jak każą we wzorze… Do tego górę rękawiczki, tą szarą, gdzie będzie wystawać ręka, zamknęłam swoim zwyczajnym sposobem zamykania oczek. Wiecie, tym, z którego powstaje łańcuszek na krawędzi. I jest niezbyt rozciągliwy. Nie da się w nich rozczapierzyć palców, ogranicza ruchy. Muszę wypruć i nauczyć się zamykać robókę bardziej elastycznie. Ale z drugiej strony kusi, by dorobić otwarte paluszki na wysokość ok 2 cm, bo będzie cieplej niż taka “otwarta” mitenka. Się zobaczy. Dodatkowo muszę zrobić coś z moteczkiem pieknego Malabrigo Arroyo w kolorze Chispas. Najepiej czapkę. Z tym, że siedzę na Ravelry od miesiąca próbując znaleźć odpowiedni wzór dla takiej wielokolorowej włóczki i nic mnie nie przekonuje. Wybredna bestia jestem :<

Do zobaczenia! 🙂

 

Advertisements

8 thoughts on “Święta nieco inaczej

  1. Fajnie że podzieliłaś się opinią o Dziewczynie, bo ja zastanawiałam się nad jej przeczytaniem/kupieniem. Czapka … już drugi rok nad nią myślę, a stara dawno już znudziła się. Jeśli chodzi o elastyczność zamykania to bardzo fajny sposób jest z dodawaniem oczka pomiędzy zamykanymi oczkami lub zamknięciem oczek na większych drutach.

    Like

    • Ja te się wahałam przed zakupem i nie byłam pewna, ale koniec końców to nie żałuję 🙂
      Dzięki za wskazówkę na elastyczne dodawanie oczek! Będę dumać w wolnej chwili 🙂 Jeszcze trochę zimy jest, to może uda Ci się znaleźć wymarzony wzór na nową czapę 😉

      Like

    • Właśnie jak miałam gładką włóczkę to mi się podobały wzory na takie wielokolorowe, a teraz jak mam wielokolorową, to podobają mi się wzory do jednolitej! I najbardziej akurat podobają mi się z worsted, a ja mam znacznie cieńszą. No nie dogodzi… 😉

      Like

  2. Zazdraszczam Ci tych innych krajów. :p

    Ja “świąteczne” przygotowania ograniczam do zrobienia prezentu dla Chopa i tyle.

    Łapki coraz piękniejsze, a książka mnie ciekawi, ale jako typ całkowicie biblioteczny [nie kupujący książek] to sobie poczekam na nią. Właśnie po wielu, wielu miesiącach [latach?] dorwałam pierwszy tom “Millenium”, hihi.

    Like

    • Haha, a ja sobie nie zazdroszczę tego akurat kraju w zimie, bo tu mam przez kilka miesięcy w roku 13 stopni w mieszkaniu, szybko się odechciewa 😉

      Ja dla swojego Samca też muszę jeszcze coś wykombinować, a to nie lada wyzwanie, chyba jeszcze większe niż ogarnmięcie mieszkania i gotowania przedświątecznego 😉

      Książka na pewno pojawi się wkrótce w bibliotekach, to może kiedyś wpadnie Ci w łapki. A wiesz, ja jeszcze też Millenium nie czytałam! Aż wstyd… zwłaszcza, że moja własna mama ma u siebie i wydania papierowe, i audiobooki na płytach 😉 Może kiedyś 🙂 Daj znać jak przeczytasz i będzie dobre, to może przyspiesze je w swojej kolejce rzeczy do przeczytania 🙂

      Like

  3. Przedświątecznie nie szaleję, nie chce mi się. Za to w weekend robię sobie ekspresowy wypad na spotkanie wigilijne daleko od domu. “Dziewczyna z pociągu” atakuje również z wystaw stacjonarnych księgarń – przynajmniej w moim mieście.

    Like

  4. Przyznam się, że tej całej jazdy świątecznej nie lubię. Spotkania z rodziną bardziej męczą niż relaksują. Objadac się nie lubię a moje chłopaki i tak tylko kanapki z serem i keczupem…też bym chętnie uciekła gdzieś daleko… No ale nie mogę więc dobrze że chociaż trochę podziergam i poczytam. Dziewczynę też mam w kolejce 🙂 pozdrawiam

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s