Porto

porto0_top_big

Porto – miasto na północy Portugalii, druga pod względem wielkości metropolia w kraju.  Położone przy Atlantyku, przy ujściu rzeki Douro. Zwycięzca tytułu Najlepsze Europejskie Miasto w latach 2012 i 2014. Słynie z cenionego na świecie wzmacianiego wina porto. Zaledwie trzy godziny pociągiem z Lizbony.

Wstyd i hańba, że wybrałam się do niego dopiero teraz, po trzech latach pobytu w kraju. Choć w zasadzie nawet Warszawę, jakby nie było stolicę własnego kraju, zwiedziłam dopiero na trzecim roku studiów, więc chyba po prostu mam w zwyczaju długo omijać ważne miejsce 😉 Do Porto wybraliśmy się rano w niedzielę poświęteczną i wróciliśmy późno we wtorek. Mieliśmy ochotę na wypoczynek po morderczym roku i na dość luźne zwiedzanie, bez biegania od zabytku do zabytku. Na szczęscie okazało się, że zabytkowe centrum Porto jest maleńkie. W niedzielne popołudnie niespiesznie zobaczyliśmy w zasadzie wszystko, co było polecane w przewodnikach 🙂

Jakie są moje wrażenia? Po pierwsze – Porto jest bardzo podobne do Lizbony, więc wszystko było bardzo znajome. Taka sama architektura, pogoda, taki sam widok na rzekę, to samo ciągłe chodzenie w górę i w dół 🙂 Mimo wszystko było całkiem ładnie, choć pogoda niespecjalnie dopisywała. Szczególnie w poniedziałek, gdzie nachodziły nas ulewy i stromymi ulicami starego miasta płynęły dosłownie rzeki wody 🙂 Generalnie przez te prawie dwa dni spacerowaliśmy po wąskich i stromych uliczkach, testowaliśmy wino porto, zrobiliśmy dzienną i nocną sesję zdjęciową starówki, posilaliśmy się w lokalnych knajpach… jedynym obowiązkowym punktem, który pomineliśmy, było spróbowanie flagowego dania z Porto o nazwie fancesinha (czyt. francezinia, co znaczy francuzeczka). Jest to rodzaj wielkiej kanapki z toną mięsa i szynek, sera i tłustego sosu. Kanapki dosłownie nie widać spod warstw sosu, tłuszczu i sera. Słowem, wygląda to jak miażdżyca na talerzu 😛 My przyjechaliśmy zaraz po świętach, więc byliśmy nażarci jak prosiaczki, przez co nie skusiliśmy się na francesinhę. Może kolejnym razem 😉 Ale będąc przy temacie jedzenia – wiecie, że grudzień to szczyt sezonu na pomarańcze? Właśnie teraz dojrzewają i są najtańsze i najpyszniejsze 🙂

porto6

Na wycieczkę nie wzięłam drutów. Myślałam o tym, ale mitenki na pięciu drutach są odrobinę mało przenośne. I w ostatniej chwili stwierdziłam, że będę odpoczywać, a nie przemęczać się. Wzięłam ze sobą tylko ksiażkę “Zwyczajne pakistańskie życie”, o której napiszę co nieco może kolejnym razem. Udało mi się za to pstryknąć jakieś 300 zdjęć moim prawie-że-nowym Nikonem D3200 🙂 Większość w tych zdjęć nadaje się jedynie do kosza, ale hej, na czymś trzeba się uczyć! No i przynajmniej parę z nich nada się do wklejenia do albumu. Wspominałam Wam już, że jestem szalona na punkcie wywoływania zdjęć? Jakieś dwa miesiące temu spędziłam dwa dni na wklejeniu kilkustet, dosłowne kilkuset, zdjęć do tradycyjnych albumów. Uwielbiam przeglądać wydrukowane zdjęcia, to coś zupełnie innego niż cyfrowe na dysku 🙂 Zwłaszcza przy tempie ładowania czegokolwiek na moim wysłużonym laptopie!

Na koniec chciałabym podzielić się z Wami kilkoma migawkami z ulic Porto, żebyście mogli sami rzucić okiem na klimat panujący w tym mieście  (kliknij na zdjęcie,  by zobaczyć w powiększeniu!).

porto3

porto4

porto5

Porto nocą:

porto2_night

A tu migawki z wizyty w piwnicach winiarni Sandeman, zajmującej się portem od 1790 roku. W cenie biletu premium dostaliśmy zwiedzanie piwnic, krótki opis procesu powstawania wina oraz trzy porta do degustacji. Wreszcie wiem, czym się różni porto ruby od tawny! 🙂

porto1_sandeman

Mam nadzieję, że fotki zachęcą Was one do wizyty w Porto 🙂

Przez ostatnie dni na blogach wszędzie są podsumowania 2015 roku i plany na 2016. Zrozumiały i pewnie pożyteczny fenomen. A ja tu jestem w mentalnej rozsypce i totalnie zmęczona, więc u mnie nie będzie nic z tego! Pożyjemy i zobaczymy, co 2016 rok przyniesie 🙂 Powodzenia dla Was wszystkich w Nowym Roku! 🙂

Advertisements

3 thoughts on “Porto

  1. W tym roku będę w Portugalii po raz pierwszy, ale niestety niekontynentalnej (choć nie powiem jestem podekscytowana na Maderę). Mam jednak nadzieję, że kiedyś zobaczę i Porto i Lizbonę, bo już tyle zdjęć się naoglądałam i bardzo zauroczyłam 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s