Mroźna czapa vs gorące lektury

20160112_094508

Po dłuższej nieobecności melduję się z powrotem do Wspólnego Dziergania i Czytania z Maknetą!

Dzisiaj na drutach mam czapkę Lutz Jump w kolorze lodowca 🙂 Jest w kolorze zimy i bedzie odpowiednia na aktualną pogodę. Wieczorami i nad ranem, czyli akurat kiedy brnę do albo z instytutu, jest kilka stopni powyżej zera plus wiatr znad oceanu plus wilgotność 100%. Wierzcie mi, jest ekhm… rześko. Zwłaszcza, jak w mieszkaniu jest 12-15stC, więc człowiek jest przemarznięty zanim jeszcze wyściubi nos z mieszkzania.  Czapa z włóczki BFL Aran z Zagrody powinna być dobrą tarczą przed ziemnem. Niestety braknie mi włóczki, bo chcę zrobić wersję bardziej “slouchy”. Muszę więc dokupić (na szczęście ta partia jest jeszcze dostępna! 🙂 ), ale pewnie przyjdzie dopiero za wiele dni. W międzyczasie mam plan zabrać się za kolejne bezpalczatki, ale o tym pewnie kolejnym razem.

IMG_20160112_233135

Na wycieczkę do Porto (relacja z wyprawy ze zdjęciami tutaj) wzięłam ze sobą ebook “Zwyczajne pakistańskie życie” Joanny Kusy upolowaną na promocji w Virtualo. Nie do końca ogarniam moje odczucia co do tej książki. Opisuje życie dziewczyny, która decyduje się na ślub z Pakostańczykiem i przeprowadzkę do jego ojczyzny. I zamieszkanie z tradycyjną, wielopokoleniową rodziną swojego wybranka. Książka jest pisana z punktu widzenia głownej bohaterki, czyli autorki. Lektura była zdecydowanie interesująca za względu na swoją tematykę. Z drugiej strony non stop było skakanie po tematach. Chronologia była absolutnie pomieszana i przez większość lektury człowiek zastanawia się, kiedy co się dzieje.  Mieszanie tematu i niejasna chronologia powodują, że odebrałam tą książkę jako strasznie chaotyczną. I mniej więcej na co drugiej stronie dostawałam wzrostu ciśnienia i złości na zasadzie “kobieto, jak możesz pozwolić, żeby tak Cię traktowano?!”. Rozumiem, że miłość miłością, poświęcenie poświęceniem, ale mam wrażenie, że to poświęcenie było głównie jednostronne. Ciężko nie postawić samego siebie w opisywanych sytuacjach i nie zastanawiać się, jak samemu by się zareagowało. Ja bym osobiście spakowała manatki i odjechała w siną dal po pierwszym dniu 😉 szykanowanie ze strony rodziny, niebezpieczeństwo zaraz za progiem własnego domu – takie sytuacje opisywane są przez większość książki.  Wiadomo, w żadnym miejscu, w żadnym kraju, nie jest idealnie i nikt nie głaszcze Cię po główce. Przybysz musi przyzwyczaić się do lokalnych warunków. Jako obcokrajowiec w Portugalii też nie lubię tu naprawde wielu rzeczy, często narzekam i nie wyobrażam sobie zostawać tu na stałe. Jednak nie wyobrażam sobie z własnej woli budować życie w miejscu, które czyni cię nieszczęśliwym.  Oj, rozpisałam się, ale miejscami książka naprawdę porządnie mnie zdenerowała 😉

Do tego udało mi się przesłuchać dwa audiobooki. Podczas świątecznego szału sprzątania i gotowania przerobiłam pierwszą część Harry’ego Pottera, nową edycję, którą czyta Stephen Fry 🙂 Urocza bajka , której przecież nie trzeba nikomu przedstawiać. Czytałam ją pierwszy raz, kiedy miałam chyba jedenaście lat, więc sentyment został 🙂 Do tego brnę dalej w Mroczną Wieżę Stephena Kinga. Jestem już przy trzeciej część o nazwie “The Waste Land”. O dziwo im dalej czytam/słucham, tym bardziej wciąga. Pierwszą część ledwo zmęczyłam, drugą wzięłam ze względu na Samca, który chciał słuchać dalej, a trzecia już bardzo mi się podobała. Jestem ciekawa co dalej.

Ostatnio zaczęłam oglądać podcasty drutowe na youtubie. Oglądacie? Mi póki co najbardziej podoba się Along The Lanes. Prowadząca jest przeurocza, ma świetne projekty i ogólnie jest bardzo naturalna i pozytywna. Gorąco polecam. Oczywiście nie można tu nie wspomnieć o debiucie Maknety, które właśnie wypuściła pierwsze odcinek swojego podcastu, brawo! 🙂 A Wy? Macie swoich podcastowych faworytów? Podzielcie się ze mną w komantarzach lub na FB! 🙂

Zauważyłam, że dziewczyny w podcastach mają mnóstwo pięknych toreb na projekty. Tak samo Amanita, która ostatnio wyprodukowała wiele rewelacyjnych poject bagów 🙂 Eh, a ja jestem jak sroka – napatrzyłam się na błyskotki i też zachciałam 😛 Zamówiłam więc trochę materiałów z Craftoholicshop, które planuję przerobić na project bagi, piórniki, woreczki, fartuch kuchenny i parę innych dupereli. Gorzej  z czasem, bo doktoraty i publikacje same się nie napiszą a idea wolnego czasu jakoś nie może przebić się do ogólnej świadomości społeczności akademickiej. Nie wiem więc kiedy plany zostaną wcielone w czyn, ale póki co to tu macie mały podgląd, co się szykuje 😉

IMG_20160112_233448

To by było tyle na dziś. Dzięki za czytanie i do zobaczenia wkrótce 🙂

Advertisements

6 thoughts on “Mroźna czapa vs gorące lektury

  1. Czapka ma rzeczywiście piękny – lodowy kolor.
    A w Portugalii nie ma ogrzewania w domach? My ostatnio oszczędzamy na ogrzewaniu (dzieci na studiach i te sprawy) i mamy dość zimno w domu szczególnie w niektórych pokojach i czasami ubieram się tak, że prawie mnie nie widać spod sterty ciuchów, ale 12 – 15 stopni to nie do wyobrażenia dla mnie – to pewnie wszystko przez tę wilgoć.
    A na życie doktoranta nie narzekaj, albo i narzekaj, bylebyś pisała od czasu do czasu o tym, bo to pasjonujące jest dla kogoś kto kiedyś marzył o czymś takim, ale jako że trudno pogodzić rodzinę z taką pracą to z czegoś musiał zrezygnować.
    A przy Harrym Poterze (w ingliszu) bardzo dobrze się biega.
    I też muszę sprawić sobie taką robótkową torebkę.
    pozdrawiam
    (mam nadzieję, że tym razem się udało zamieścić komentarz)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s