Wyszło szydło z worka…

image

Oj, dawno mnie tu nie było… Nawet nie chodzi o to, że nic nie dziergam. Od ostatniego postu udziergały się ze dwie pary skarpet i nawet trochę chusty rozdłubałam. Ale dzisiaj jest środa i w związku z tym postanowiłam chyłkiem dołączyć się do Wspólnego Dziergania i Czytania z Maknetą 🙂

Dzisiaj będzie (uwaga, uwaga!) o… szydełku! Dotychczas mój kontakt z szydełkami ograniczał się do naprawiania upuszczonych z drutu oczek albo robienia provisional cast on. Ale natknęlam się na akcję Ośmiorniczki dla Wcześniaków i cóż… Wydobyłam z wora wszystkie trzy szydełka, które posiadam i całą sobotę spędziłam ogarniając podstawy szydełkowania 😛

image

Zamówiona bawełna na ośmiorniczki już do mnie idzie z Polski, kulka silikonowa do wypychania też. W międzyczasie wykonałam testową ośmiornicę (zdjęcie na górze posta), tak tylko by przyzwyczaić się do wzoru. Jest z wyjątkowo szorstkiej włóczki i ma wypełnienie niewiadomego pochodzenia, więc nie można dać jej dzieciakom do inkubatora. Może jednak uda mi się wypchnąć ją na cele promocji akcji, więc jestem w trakcie transformowania nudnej ośmiorniczki w wykwintnego gentlemena z cylindrem i monoklem 😉

Moje czytanie jest tradycyjnie słuchaniem. Aktualnie przelatuję po raz drugi przez “Harry Potter and the Goblet od Fire” czytane przez Stephena Fry’a 🙂

Poza tym tworzę sobie czekoladową trójkątną chustę na drutach. W tempie iście glacjalnym. W porywach dobijam do dziesięciu rządków tygodniowo 😉 Poki co mam mniej więcej tyle:
image

Ale koniec już tego gadania. Lecę przykleić ośmiornicy przaśny wąs! 😉
Ewa

Advertisements

Święta nieco inaczej

Moje mało świąteczne święta

kaboompics.com_Christmas Glass Balls (2)

Photo by Kaboompics.com

Jesteście już w szale świątecznych przygotowywań? 🙂 Widzę, że na blogach pełno świątecznych ozdóbek, prezentów, choinek, kalendarzy adwentowych i czego tam jeszcze. Uwielbiam takie ładne obrazki całym moim zmysłem estetycznym 🙂

U mnie w tym roku święta będą trochę inne, bo z pewnych przyczyn zostajemy z moim Samcem w Portugalii 😛 Będą to moje pierwsze święta w innym kraju. Trochę tak dziwnie. Nie będzie nawet choinki ani żadnych światecznych dupereli, bo mamy przed sobą widmo przeprowadzki do jakiegoś innego kraju, więc gromadzenie rzeczy startamy się ograniczyć do minimum. Jako ateistka aspekt religijny jest dla mnie niesistotny, ale cieszę się na kilka dni wolnego i dobre żarcie, jakim planuję nas uraczyć 😛

Szczerze mówiąc, na poczatku rozważałam pizzę na wieczerzę wigilijną 😛 Ale tęsknota za polską kuchnią okazała się silniejsza, a zatem w planach na weekend jest wyprawa do supermarketu niemieckiego oddalonego o jakieś 20km, po to tylko, aby zdobyć  coś przypominającego ser biały na pierogi ruskie 🙂 Nie jest to prawdziwy twaróg, jak u nas, ale “close enough”. Dodatkowo w menu pojawią się gołąbki i barszcz czerwony, sałatka jarzynowa i domowa szynka z indyka, także zamierzenia są ambitne 🙂 Zwłaszcza, że pewnie będę miała na ugotowanie tego wszystkiego jedno popołudnie, a i upiec coś by się zdało 😉 Ambitnie za to podeszłam do kupowania prezentów dla najbliższych. Wszystko zostało upolowane i spakowane jeszcze przed końcem listopada i wysłane parę dni temu 🙂 Wynika to stąd, że w tamtym roku zostawiłam sobie zakupy prezentowe na ostanią chwilę i był to czysty horror :<

Są jeszcze inne dobre strony tych świąt. Otrzymałam dziś paczkę z domu. Mówię paczkę, ale było wielkości kontenera 😉 Herbata, cudne prezenty, słodycze, ciepłe skarpety… Kochany Tata dorzucił nawet dwie zgrzewki prawdziwego piwa! 🙂 Pewnie wynika to stąd, że po przyjeżdzie z zagranicy do domu rodzinnego pierwsze co robię, to łapię za kiełbasę i piwo 😉

No i należy wspomnieć o premierze Star Warsów 😉 Pewnie wybierzemy się na nie zaraz przed świętami, kiedy szalony tłum fanatyków już się przewali. Do tego wyczekiwany odcinek świąteczny Doctor Who, a niedługo potem Sherlocka! Będzie co oglądać w te święta 😉

A zaraz po świętach – trzydniowa wycieczka do Porto! Wczoraj wieczorem zabookowaliśmy hotel, więc już zaklepane. Oczywiście w Porto nie obejdzie się bez degustacji porta w piwnicach winiarni 😉 I będzie dużo okazji bawić się moim Nikonem, którego nie mam niestety zbyt wielu okazji do używania. Obiecuję ładne zdjęcia! O ile jakieś wyjdą 😉

Jak widzicie, mój okres świąteczny szykuje się dość przyjemnie 🙂 Mam nadzieję, że i Wasze święta zapowiadają się cudownie! 🙂

Wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą

DSC_0492_02_MARKED

Pewnie obiła się Wam o oczy  książka “Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins.  Przynajmniej mnie atakuje ona z księgarni internetowych, audible a nawet portali informacyjnych. Nie mam w zwyczaju ślepo rzucać się na “super-hiper-bestsellery”, ale akurat potrzebowałam czegoś raczej lekkiego i odmóżdżającego do poduszki. I z tymi właśnie kryteriami w głowie skusiłam się na “Dziewczynę” w jakieś promocji w Virtualo.pl (moje ulubione źródło polskich ebooków; reklama niesponsorowana, ale niech już mają 😛 ). W przypadku książek z tak szaloną kampanią reklamową nawet nie staram sie czytać recenzji innych czytelników. Z reguły połowa pieje z zachwytu, a druga połowa psioczy, że książka nie warta papieru, na którym została wydrukowana.Należy więc samemu się przekonać 😉

Przejście przez “Dziewczynę z pociągu” zajęło mi zaledwie kilka nocnych sesji przed walnięciem głową o poduchę, znaczy się, dość krótkie to to. Można ten fakt potraktować jako wadę, lub zaletę, jak kto woli. Książka ma sporo zalet. Po pierwsze, zakończenie fabuły nie jest oczywiste i w zasadzie do samego końca nie domyśliłam się rozwiązania zagadki i musiałam ją mieć podaną na tacy przez narratorkę. To wielki plus, bo nie cierpię domyślić się kto jest mordercą jakoś na poczatku kryminału 😉 Drugim plusem jest główna bohaterka, z perspektywy opowiadana jest większość historii. W zasadzie jest to anty-bohaterka. Alkoholiczka z problemami, nie do końca stabilna. Bardzo się z nią polubiłam. Przynam Wam, że książkę czytało się bardzo fajnie. Jakoś tak…lekko, pomimo tematu, i wciągająco. Jeżeli będziecie mieć okazję, to całkiem polecam.

Z dziergadełkami za to ciężka sprawa. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio przerobiłam chociaż oczko w moich rosnących Maroo mitenkach. To pewnie przez to, że ostatnimi czasy spędzam czas albo w pracy, albo na siłowni, albo w kuchni. Trudno dziergać w którymkolwiek z tych miejsc 😛 A kolejne tygodnie będą obfitowały raczej w wydarzenia towarzyskie, wyjazdy, gotowanie, sprzątanie i takie tam, więc też sobie nie podziergam. Za chwilę będę musiała wchodzić na jutuba, że przypomniec sobie jak się przerabia prawe oczka 😛 A rękawiczkę ze zdjęcia wyżej będę musiała jednak trochę popruć i przerobić. Zrobiłam kciuk przepisowo, jak kazali, i powychodziły mi straszne dziury! Muszę spruć i nabrać po swojemu oczka z krawędzi kciuka, ze siedem oczek a nie trzy jak każą we wzorze… Do tego górę rękawiczki, tą szarą, gdzie będzie wystawać ręka, zamknęłam swoim zwyczajnym sposobem zamykania oczek. Wiecie, tym, z którego powstaje łańcuszek na krawędzi. I jest niezbyt rozciągliwy. Nie da się w nich rozczapierzyć palców, ogranicza ruchy. Muszę wypruć i nauczyć się zamykać robókę bardziej elastycznie. Ale z drugiej strony kusi, by dorobić otwarte paluszki na wysokość ok 2 cm, bo będzie cieplej niż taka “otwarta” mitenka. Się zobaczy. Dodatkowo muszę zrobić coś z moteczkiem pieknego Malabrigo Arroyo w kolorze Chispas. Najepiej czapkę. Z tym, że siedzę na Ravelry od miesiąca próbując znaleźć odpowiedni wzór dla takiej wielokolorowej włóczki i nic mnie nie przekonuje. Wybredna bestia jestem :<

Do zobaczenia! 🙂

 

Wyniki urodzinowej rozdawajki i oryginalna “choinka” świąteczna :)

Hejka!

DSC_0349_mod_watermarked

DSC_0361_mod_2_watermarked

Jak może pamiętacie, nieco ponad miesiąc temu ogłosiłam mini-rozdawajkę z okazji pierwszych urodzin bloga. Dziś nadszedł wreszcie czas ruszyć tyłek i wylosować osobę, która otrzyma skromne rozdawajkowe fanty! 🙂

W roli głównej -papierki z nickami osób, które zgłosiły się do gry w komentarzach oraz komora losująca. Z braku laku posłużyłam się pozwijaną rękawiczką 😉 Aby nie przedłużać napięcia – zwyciężczynią tegorocznej edycji jest… Kamila! 🙂

rozdawajka_wyniki

Gratuluję i w celu odbioru nagrody proszę Cię o kontakt mailowy na adres black.candy.floss_at_gmail.com 🙂

 

A na poprawienie humoru tych, do których los dziś się nie uśmiechnął w losowaniu, pokażę Wam, jak poznać w Portugalii, że święta już tuż tuż. Otóż w supermarketach można znaleźć choinki. Ale nie takie zwykłe choinki. To choinki zrobione z półmetrowych płatów suszonego, solonego dorsza (bacalhau)! 😉 To wielki przysmak Portugalczyków, który jedzą przez cały rok, ale w święta suszony dorsz jest przyrządzany w specjalny sposób i nalezy zrobić spore zasady, więc pewnie stąd choinka. Żeby przypadkiem nie zapomnieć.  Możecie sobie wyobrazić, jak taka choinka “pachnie” 😉 Podpowiem Wam jeszcze, że  aby zjeść płat takiej ryby, to należy najpierw potrzymać ją ze dwa dni w wodzie, by się odmoczyła z soli 🙂

choinka_bacalhau

I tym oto akcentem życzę miłego tygodnia wszystkim! 🙂

Rozdawajka z okazji pierwszych urodzin bloga :)

Moi drodzy!

Dziś mija dokładnie rok od opublikowania mojego pierwszego postu! Postanowiłam się podzielić ze światem moją świeżo uszytą torbą (dotychczas bez szwanku wyszła z wielu prań 🙂  ) i tym sposobem zaczęłam moją przygodę z blogowaniem!

Przez ten rok nie tylko wprawiłam się nieco w tworzeniu bloga, ale przede wszystkim zapoznałam się z szyjąco – dziergającą społecznością internetową. Stale znajduję nowe inspiracje i nowe triki, ciągle trafiam na coś nowego  🙂

Z okazji tychże blogowych urodzin mam dla Was malutki prezent 🙂 Otóż chciałabym podarować mały radosny zestawik dla losowo wybranego czytelnika.Tak, tak, domyślacie się już  o co chodzi, coś, to tygryski lubią najbardziej – rozdawajka! 🙂  Dodatkową motywacją do zorganizowania tej zabawy jest fakt, że ostatnio wygrałam rozdawajkę u Pimposhki i zostałam obsypana wspaniałymi prezntami 🙂 To bardzo miłe uczucie i bardzo chciałabym, żeby ktoś inny także go doświadczył 🙂 Nie było łatwo zdecydować się, co powinno wejść w skład nagrody. Część zaglądających tu jest zorientowana na szycie, więc motek włóczki niekoniecznie by ich ucieszył, a dziergający niekoniecznie mieliby co zrobić z kuponem tkaniny. Dlatego postawiłam na opcję papierniczo – kosmetykową, a zatem bezpieczno – babską 😉

rozdawajka-banner_small

Zatem do rzeczy! Oto co wchodzi w skład mini-rozdawajki:

-zestaw trzech kremów do rąk marki The Body Shop (naturalne, fair trade, nietestowane na zwierzakach kosmetyki): truskawka, mango i masło shea. Kremiki mają po 30 ml każdy i są zamkniete w przeuroczych tubkach przypominających profesjonalne farby dla artystów 🙂

– kieszonkowy kalendarz na 2016 rok z Małym Księciem: w języku angielskim, niemieckim i francuskim, więc można poćwiczyć języki 😉 W środku są ilustracje znane nam wszystkim z “Małego Księcia”

DSC_0349_mod_watermarkedDSC_0358_mod_watermarkedDSC_0361_mod_2_watermarkedDSC_0365_mod_watermarked

 

Zasady gry

Aby wziąć udział w losowaniu należy:

  •  zostawić komentarz pod TYM postem wyrażający chęć uczestnictwa
  • zapisy trwają 26.10 – 23.11.2015 (aby zdążyć z wysyłką przed przedświątecznym szaleństwem 😉 ). Wysyłam z Portugalii do dowolnego kraju 🙂
  • byłoby mi bardzo miło, gdybyście polubili mój profil na Facebooku, Blogloving lub zapisali się na listę mailingową (wystarczy kliknąć “Follow via email” na górze strony w prawej kolumnie), ale jak nie chcecie, to nie będę Was ścigać 😉 wystarczy zostawić komentarz pod tym postem i to jedyny wymóg 🙂
  • jeżeli chcecie to oczywiście możecie wstawić na swoje rękodzielnicze blogi banerek do rozdawajki, jeżeli chcecie dać szansę na wygraną swoim czytelnikom, ale nie ma żadnego obowiązku 🙂
  • zamknąć oczy i pomysleć coś miłego 🙂

Bardzo dziękuję Wam, że zaglądacie do mnie i mam nadzieję, że czujecie się tu dobrze 🙂

Do zobaczenia!