Różowe pseudo-markery i perskie opowieści. || The pink pseudo-stitch-markers and the persian stories.

image

Zakradam się ukradkiem do cośrodowego Wspólnego Czytania i Dziegania z Maknetą. Ale normalnie jest mi aż glupio… Okazuje się bowiem, że mój głupi mózg nie radzi sobie z liczeniem do ośmiu. Próbowałam wydzierać ażurowy fragment mojego 3 Color Cashmere Shawl, ale ośmiooczkowa sekwencja powtarzana kilkaset razy bez żadnych pomyłek – delikatnie rzecz ujmując, skończyło się to kiepsko. Ostatniej soboty miałam kryzys, bo w wyniku pomyłek w poprzednim rzędzie musiałam spruć całą ażurową sekcję. Aby uniknąć tego w przyszłości, postanowiłam użyć markerów, by oznaczyć te sekwencje ośmiooczkowe. Oczywiście nie posiadam dziesiątek markerów, więc spędziłam mniej lub bardziej radosne popołudnie na robieniu małych pętelek z różowej bawełny. Wysiłek się opłacił, gdyż jestem już w połowie ażuru i pilnuję dzielnie liczby oczek co kilka powtórzeń, byle tylko uniknąć prucia 😉

Przechodząc do tematu książek, chciałabym gorąco polecić Wam “Persepolis” autorstwa Marjane Satrapi. W zasadzie nie jest to książka, a komiks. To autobiograficzna powieść graficzna o dorastaniu w nowoczesnej rodzinie w Iranie, który jest szargany rewolucją, wojną i religijnym despotyzmem. Absolutnie poruszające dzieło. Momentami zabawne, momentami przerażające i smutne. Zdecydowanie warte przeczytania, nawet jeżeli nie gustujecie w komiksach.

Do zobaczenia! 🙂
Ewa

||

Well, this is quite embarrassing… I have discovered that counting to 8 is too much of a challenge for my stupid brain. Therefore following a simple lace pattern in my 3 Color Cashmere Shawl with an 8 stitches sequence over few hundred repeats without any mistakes proved to be impossible. Last Saturday I had a veeery grumpy moment when I realised I had some mistakes impossible to save. After ripping back a few rows I decided to do use stitch markers to mark my repeats. Of course, I do not own dozens of markers. Those little pink threads you can see all over my shawl are little loops I made of this cheap cotton yarn 😉 making them was quite painfully tedious, but at least now I can be sure there are no more mistakes. And I count me stitches every few repeats anyway, just to make sure I won’t have to rip back again 😉

As my reading goes, I have just finished ‘Persepolis’ by Marjane Satrapi. It is actually a comic book. It is an autobiographical graphic novel presenting growing up in a modern family in Iran torn by revolution, war and religious pressure. Very touching story. Full of funny stories, full of tragic stories. Heartbreaking at times. If you get this books in your hands you shall not be disappointed.

Cheers! 🙂
Ewa

Wyszło szydło z worka…

image

Oj, dawno mnie tu nie było… Nawet nie chodzi o to, że nic nie dziergam. Od ostatniego postu udziergały się ze dwie pary skarpet i nawet trochę chusty rozdłubałam. Ale dzisiaj jest środa i w związku z tym postanowiłam chyłkiem dołączyć się do Wspólnego Dziergania i Czytania z Maknetą 🙂

Dzisiaj będzie (uwaga, uwaga!) o… szydełku! Dotychczas mój kontakt z szydełkami ograniczał się do naprawiania upuszczonych z drutu oczek albo robienia provisional cast on. Ale natknęlam się na akcję Ośmiorniczki dla Wcześniaków i cóż… Wydobyłam z wora wszystkie trzy szydełka, które posiadam i całą sobotę spędziłam ogarniając podstawy szydełkowania 😛

image

Zamówiona bawełna na ośmiorniczki już do mnie idzie z Polski, kulka silikonowa do wypychania też. W międzyczasie wykonałam testową ośmiornicę (zdjęcie na górze posta), tak tylko by przyzwyczaić się do wzoru. Jest z wyjątkowo szorstkiej włóczki i ma wypełnienie niewiadomego pochodzenia, więc nie można dać jej dzieciakom do inkubatora. Może jednak uda mi się wypchnąć ją na cele promocji akcji, więc jestem w trakcie transformowania nudnej ośmiorniczki w wykwintnego gentlemena z cylindrem i monoklem 😉

Moje czytanie jest tradycyjnie słuchaniem. Aktualnie przelatuję po raz drugi przez “Harry Potter and the Goblet od Fire” czytane przez Stephena Fry’a 🙂

Poza tym tworzę sobie czekoladową trójkątną chustę na drutach. W tempie iście glacjalnym. W porywach dobijam do dziesięciu rządków tygodniowo 😉 Poki co mam mniej więcej tyle:
image

Ale koniec już tego gadania. Lecę przykleić ośmiornicy przaśny wąs! 😉
Ewa

Święta nieco inaczej

Moje mało świąteczne święta

kaboompics.com_Christmas Glass Balls (2)

Photo by Kaboompics.com

Jesteście już w szale świątecznych przygotowywań? 🙂 Widzę, że na blogach pełno świątecznych ozdóbek, prezentów, choinek, kalendarzy adwentowych i czego tam jeszcze. Uwielbiam takie ładne obrazki całym moim zmysłem estetycznym 🙂

U mnie w tym roku święta będą trochę inne, bo z pewnych przyczyn zostajemy z moim Samcem w Portugalii 😛 Będą to moje pierwsze święta w innym kraju. Trochę tak dziwnie. Nie będzie nawet choinki ani żadnych światecznych dupereli, bo mamy przed sobą widmo przeprowadzki do jakiegoś innego kraju, więc gromadzenie rzeczy startamy się ograniczyć do minimum. Jako ateistka aspekt religijny jest dla mnie niesistotny, ale cieszę się na kilka dni wolnego i dobre żarcie, jakim planuję nas uraczyć 😛

Szczerze mówiąc, na poczatku rozważałam pizzę na wieczerzę wigilijną 😛 Ale tęsknota za polską kuchnią okazała się silniejsza, a zatem w planach na weekend jest wyprawa do supermarketu niemieckiego oddalonego o jakieś 20km, po to tylko, aby zdobyć  coś przypominającego ser biały na pierogi ruskie 🙂 Nie jest to prawdziwy twaróg, jak u nas, ale “close enough”. Dodatkowo w menu pojawią się gołąbki i barszcz czerwony, sałatka jarzynowa i domowa szynka z indyka, także zamierzenia są ambitne 🙂 Zwłaszcza, że pewnie będę miała na ugotowanie tego wszystkiego jedno popołudnie, a i upiec coś by się zdało 😉 Ambitnie za to podeszłam do kupowania prezentów dla najbliższych. Wszystko zostało upolowane i spakowane jeszcze przed końcem listopada i wysłane parę dni temu 🙂 Wynika to stąd, że w tamtym roku zostawiłam sobie zakupy prezentowe na ostanią chwilę i był to czysty horror :<

Są jeszcze inne dobre strony tych świąt. Otrzymałam dziś paczkę z domu. Mówię paczkę, ale było wielkości kontenera 😉 Herbata, cudne prezenty, słodycze, ciepłe skarpety… Kochany Tata dorzucił nawet dwie zgrzewki prawdziwego piwa! 🙂 Pewnie wynika to stąd, że po przyjeżdzie z zagranicy do domu rodzinnego pierwsze co robię, to łapię za kiełbasę i piwo 😉

No i należy wspomnieć o premierze Star Warsów 😉 Pewnie wybierzemy się na nie zaraz przed świętami, kiedy szalony tłum fanatyków już się przewali. Do tego wyczekiwany odcinek świąteczny Doctor Who, a niedługo potem Sherlocka! Będzie co oglądać w te święta 😉

A zaraz po świętach – trzydniowa wycieczka do Porto! Wczoraj wieczorem zabookowaliśmy hotel, więc już zaklepane. Oczywiście w Porto nie obejdzie się bez degustacji porta w piwnicach winiarni 😉 I będzie dużo okazji bawić się moim Nikonem, którego nie mam niestety zbyt wielu okazji do używania. Obiecuję ładne zdjęcia! O ile jakieś wyjdą 😉

Jak widzicie, mój okres świąteczny szykuje się dość przyjemnie 🙂 Mam nadzieję, że i Wasze święta zapowiadają się cudownie! 🙂

Wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą

DSC_0492_02_MARKED

Pewnie obiła się Wam o oczy  książka “Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins.  Przynajmniej mnie atakuje ona z księgarni internetowych, audible a nawet portali informacyjnych. Nie mam w zwyczaju ślepo rzucać się na “super-hiper-bestsellery”, ale akurat potrzebowałam czegoś raczej lekkiego i odmóżdżającego do poduszki. I z tymi właśnie kryteriami w głowie skusiłam się na “Dziewczynę” w jakieś promocji w Virtualo.pl (moje ulubione źródło polskich ebooków; reklama niesponsorowana, ale niech już mają 😛 ). W przypadku książek z tak szaloną kampanią reklamową nawet nie staram sie czytać recenzji innych czytelników. Z reguły połowa pieje z zachwytu, a druga połowa psioczy, że książka nie warta papieru, na którym została wydrukowana.Należy więc samemu się przekonać 😉

Przejście przez “Dziewczynę z pociągu” zajęło mi zaledwie kilka nocnych sesji przed walnięciem głową o poduchę, znaczy się, dość krótkie to to. Można ten fakt potraktować jako wadę, lub zaletę, jak kto woli. Książka ma sporo zalet. Po pierwsze, zakończenie fabuły nie jest oczywiste i w zasadzie do samego końca nie domyśliłam się rozwiązania zagadki i musiałam ją mieć podaną na tacy przez narratorkę. To wielki plus, bo nie cierpię domyślić się kto jest mordercą jakoś na poczatku kryminału 😉 Drugim plusem jest główna bohaterka, z perspektywy opowiadana jest większość historii. W zasadzie jest to anty-bohaterka. Alkoholiczka z problemami, nie do końca stabilna. Bardzo się z nią polubiłam. Przynam Wam, że książkę czytało się bardzo fajnie. Jakoś tak…lekko, pomimo tematu, i wciągająco. Jeżeli będziecie mieć okazję, to całkiem polecam.

Z dziergadełkami za to ciężka sprawa. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio przerobiłam chociaż oczko w moich rosnących Maroo mitenkach. To pewnie przez to, że ostatnimi czasy spędzam czas albo w pracy, albo na siłowni, albo w kuchni. Trudno dziergać w którymkolwiek z tych miejsc 😛 A kolejne tygodnie będą obfitowały raczej w wydarzenia towarzyskie, wyjazdy, gotowanie, sprzątanie i takie tam, więc też sobie nie podziergam. Za chwilę będę musiała wchodzić na jutuba, że przypomniec sobie jak się przerabia prawe oczka 😛 A rękawiczkę ze zdjęcia wyżej będę musiała jednak trochę popruć i przerobić. Zrobiłam kciuk przepisowo, jak kazali, i powychodziły mi straszne dziury! Muszę spruć i nabrać po swojemu oczka z krawędzi kciuka, ze siedem oczek a nie trzy jak każą we wzorze… Do tego górę rękawiczki, tą szarą, gdzie będzie wystawać ręka, zamknęłam swoim zwyczajnym sposobem zamykania oczek. Wiecie, tym, z którego powstaje łańcuszek na krawędzi. I jest niezbyt rozciągliwy. Nie da się w nich rozczapierzyć palców, ogranicza ruchy. Muszę wypruć i nauczyć się zamykać robókę bardziej elastycznie. Ale z drugiej strony kusi, by dorobić otwarte paluszki na wysokość ok 2 cm, bo będzie cieplej niż taka “otwarta” mitenka. Się zobaczy. Dodatkowo muszę zrobić coś z moteczkiem pieknego Malabrigo Arroyo w kolorze Chispas. Najepiej czapkę. Z tym, że siedzę na Ravelry od miesiąca próbując znaleźć odpowiedni wzór dla takiej wielokolorowej włóczki i nic mnie nie przekonuje. Wybredna bestia jestem :<

Do zobaczenia! 🙂

 

Puszysta Zbroja i Pratchett || A Fluffy Armour and Pratchett

Dziś w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania z Maknetą będzie tylko krótka migawka. W labie szaleństwo (minimum 10h dziennie) – padam na ryj. Dlatego właśnie nawet nie miałam trzasnąć zdjęcia na zwyczajowy środowy post, a co dopiero naskrobać jakikolwiek tekst. Nawet z komenatarzami i Fejsbukiem mam zaległości. O, ja wyrodna blogerka jedna! Cóż, środowy post czytaniowo-dzierganiowy będzie zatem w czwartek późnym wieczorem i kropka!

Dzierganko:

Robię bezpalczaste miteki według darmowego wzoru Treads. Uwielbiam ten wzór – produkt końcowy jest piękny a opis wzoru bardzo przejrzysty. Uzywam go już trzeci raz. Obecna para powstaje z Malabrigo Rios, kolor Pocion. To moje pierwsze podejście do Malabrigo. Miękkie to to i grubaśne. Po założeniu pierwszej mitanki moją pierwszą myśą było “…jak puszysta zbroja!”. Więcej szczegółów po skończeniu drugiej rękawiczki.

20151105_215441_watermarked

Czytanko:

W ostatnich tygodniach, które są pełne tylko i wyłącznie rozczarowań w strefie zawodowej, potrzebuję czegoś pozytywnego, i anty-depresyjnego. Padło na Pratchetta. On zawsze stawia mnie do pionu emocjonalnego/moralnego/ogólnie-życiowego. Powiem Wam z sekrecie, że w tych okresach mojego życia, kiedy mieszkam sama, zawsze trzymam gdzieś przy łóżku jakieś randomowe książki Pratchetta, żeby móc ogarnąć się mentalnie w środku nocy w razie potrzeby. Działa niezawodnie. Dziś mam na tapecie pierwszą część mojego ulubionego cyklu o Straży, czyli “Straż! Straż!”. Mam w planach przelecieć wszystkie książki z tego cyklu. W związku z tym “Cień wiatru” poleciał do kąta i czeka tak sobie, aż będę miała ochotę na takie smęty 😛

Mam ambitne plany w ten weekend wyjść gdzieś w plener i zrobić sesję mojej chuście Campside, która w końcu została ukończona i zblokowana! Jest nawet używana jako koc do owijania się na obowiązkowych seminariach w zimnych salach instytutu. Mam nadzieję zatem, że nowy post nadejdzie badzo wkrótce 🙂 Do zobaczenia!

PS. Acha, i na koniec przypominam o mojej urodzinowej rozdawajce! 🙂 Wciąż macie czas zapisać się na losowanie! 😀

||

Today instead of a proper long post I’ll only give you a short snapshot. Recently I spend min. 10h per day in the lab, so I’m quite exhausted. That’s why I didn’t even have time to take a mere photo for my usual weekly Wednesday post. I even overlook comments and the Facebook fanpage. I’m such a lame blogger…. oh, well 😛 We shall then have a Wednesday reading-knitting post on Thursday.

Knitiing:
I’m making angain fingerless gloves/mitts from the Treads pattern. I love it – easy to read and the end product is awesome. I’m making already a third pair using it. The current pair is emerging from the Malabrigo Rios yarn, Pocion colorway. Its my first contact with the famous Malabrigo and for sure not the last one. It’s sooooft and chunkyyyy. After I tried the first finished glove on I immediately thought ‘… it’s like a fluffy armour!’. More details about the gloves when I’ll actually finish them.

Reading:
After last week filled with dissapointments in my proffesional life, I needed something posotive and anti–depressant. Specificaly, Terry Pratchett. His book can always bring me back to emotional/moral/general-life stability. For many years I used to keep random Pratchett’s books near my bed, just in canse I needed some normality-lantern in the middle of the night. Now I’m going through “Guards! Guards!”, the first of the Guards cycle. I intent to read the entire cycle now, so Zafon’s ‘The Shadow of the Wind’was thrown to the bottom of a drawer, to the time I want to read something depressing 😛

This weekend I have ambitious plans to go out and make a small photoshoot of my finished Campside shawl. I hope I’ll produce a new post about it very soon. See you in a bit 🙂

Godzina gratis! Poproszę codziennie.

No to przesunęli nam ostatnio zegary o całą godzinę do tyłu. Fajnie, godzinka w niedzielę za friko! Można się było wyspać przez questem do ambasady na wybory. No i fajnie mi się wstawało dziś rano, kiedy to musiałam wstać o godzinę wcześniej niż zwykle – jeszcze nieprzestawiony zegar biologiczny nawet nie poczuł tego bólu 😉 Co prawda wcześniej robi się ciemno, ale to mi średnio przeszkadza. I tak nawet przez zmianą czasu na zimowy wychodziłam z roboty jak było już ciemno. Dzisiaj, po jedenastu godzinach roboty w labie, trzeba było szybko pochłonąć kolację i szybciuko zabrać się za gotowanie na kolejne trzy dni a za chwilę biorę się za kończenie czytania publikacji na jutro. Powinnam jeszcze zabrać się za pisanie kodu na kurs bioinformatyki, ale czarno to dziś widzę. Ludzie, nie róbcie doktoratów, to zabija. Właśnie teraz, w międzyczasie, wyrwałam się by ułożyć piramidkę z włóczki i trzasnąć komórką fotkę na Wspólne Dzierganie i Czytanie z Maknetą! Nie zmienia to faktu, że padam na ryj, więc nie spodziewajcie się ładu i składu w tym poście 😉 Oj,  przydałaby się mam wszystkim dodatkowa godzinka każdego dnia roku!

20151027insta_watermarkedCo się dzierga? Otóż nazbierał mi się taki niewielki stosik Dropsowej Baby Alpaca Silk i postanowiłam zrobić z niej czapkę. Taką cienką, na w miarę ciepłą pogodę. Lecę drutami 2,5 mm, czuję się jakbym dziergała na wykałaczkach! Trochę więc mi zajmie skończenie, zwłaszcza, że w domyśle będzie to raczej długa, luźna czapa 🙂 Na razie lecę ściągacz na granatowo, a później chciałabym pomieszać nieco pasków i może jakiegoś prostego wzorku typu Fair Isle, bo mam w sumie cztery kolory – ciemny granatowy, jasny szary, jasny oliwkowy oraz bladziutki niebieski. Od kilku dni buszuję na Ravelry i szukam inspiracji 🙂 Jakies sugestie? 😉

20151027_223247_watermarkedMam też pytanie do moich drogich doświadczonych dziewiarek. W powyższej czapce robię ściągacz i z jakiegoś powodu kilka pierwszych centymentrów oczka są jakieś wyjątkowo nierówne i niesymetryczne, a od pewnego momentu ściągacz wygląda o wiele bardziej równo i normalnie. Mam nadzieję, że widać to na poniższym zdjęciu. Dół krzywy jak nie wiem co, a góra o wiele, wiele równiejsza. Co może być tego przyczyną? Czy jest szansa, że to się jeszcze jakoś naciągnie i wyprostuje? Czy powodem tych nierówności może być fakt, że czapka jest dziergana z włóczki, której początek był rękawiczką, ale postanowiłam spruć i zrecyklingować i dlatego trochę się włóczka pomięła i przy dzierganiu czapki oczka są nierówne? Pomocy! 😉

Co do czytania – nie mam nic nowego do dodania, niestety! Dalej brnę w świat cyklu “Mistborn” Brandona Sandersona w postaci audiobooków i dalej mi się podoba. A przy łóżku trzymam “Cień wiatru” Zafóna. Nieco przeczytałam, jest całkiem ok czytadełko, ale nie wciągnęło mnie na amen 😉 Pewnie powoli ją skończę. Niestety, w zeszłym tygodniu do Portugalii wszedł Netflix. To taka internetowa, streamingowa usługa, gdzie wykupuje się dostep do wielu seriali i filmów, która akurat oferują i jest tam całkiem sporo rzeczy, i co najważniejsze jest legalne i można oglądać na kompie/telewizorze/tablecie co się chce i kiedy się chce.  Wiem, że wśród bawiących się we Wspólne Dzierganie i Czytanie Maknety jest wiele osób lubiących kryminały, zatem polecę Wam moje odkrycie ubiegłego weekendu – serial produkcji brytyjskiej pod tytułem “Broadchurch”. Genialny serial, wysoko oceniany w Internetach. Gorąco polecam fanom kryminałów 🙂


A teraz jeszcze przypomnienie o rozdawajce! 🙂

W poniedziałek mój blog obchodził swoje pierwsze urodziny 🙂 Z tego powodu zorganizowałam symboliczną rozdawajkę 🙂 Aby wziąć udział wystarczy zostawić komentarz pod postem rozdawajkowym (nie, nie tym! zostaw komentarz pod postem rozdawajkowym z banerka, aby wziąć udział 🙂 )  – kliknij w poniższy banerek, by dowiedzieć się więcej i wziąć udział w zabawie!

rozdawajka-banner_smallPublikuję niby we wtorek, ale w Polsce już jest środa, więc… chyba się liczy 😉 Do zobaczenia wkrótce 🙂

WDiC oraz Liebster Award

Wspólne Dzierganie i Czytanie z Maknetą

Klękajcie narody! Skończyłam UFOka! 🙂

Wiecie, mam taką czapkę, którą prułam niezliczoną ilość razy. A to zbyt duża, a to krzywo, a to wyszła zbyt krótka i nie da się wywinąć krawędzi… Zawsze coś było z nią nie tak. Przewijała się już nawet tu na blogu, np. w poście z 26 lutego. Jednak nadchodzi zima, poranki coraz chłodniejsze i bardziej deszczowe i uszy przewiewa wiatr od oceanu, i dlatego należało dokończyć czapiszcze nieszczęsne. I jak się do tego wzięłam, to skończyłam w jeden wieczór. Aż wstyd się przyznać, że tyle to odwlekałam! Teraz tylko trzeba pochować kilka nitek i gotowe, zdatne do noszenia! A że to Drops Cotton Merino, to czapa jest absolutnie milutka i fajniutka dla skóry 🙂 Zdjęcie robione po nocy, komórką, także tego… Tyłka nie urywa, wygląda jak robione kalkulatorem, ale coś tam chyba widać 😛 Puście w ruch swoją wyobraźnię i wstawcie sobie, że czapka ma w rzeczywistości kolor głębokiej, leśnej zieleni.

IMG_20151013_214041Jeśli chodzi o czytanie (słuchanie), to brnę dalej w mgłach świata z cyklu “Mistborn” Brandona Sandersona, książka druga, “The Well od Ascension”. Śmigam teraz drugą część, jestem gdzieś w połowie. W cyklu jest w sumie chyba pięć książek, więc będę mogła się nacieszyć z bohaterów i świata jeszcze trochę 🙂 To jedna z przyczyn, dla których nie cierpię opowiadań i innych krótkich form, a ubóstwiam długaśne cykle i seriale telewizyjne. W krótkich opowiadaniach i filmach ledwie się człowiek zapozna z bohaterami i zdąży ich polubić, to zabawa się kończy! A ja nie cierpię końców, zwłaszcza dobrych książek i seriali! 😛  Wracając do obecnego czytadełka, to nie mogę napisać zbyt wiele, o czym jest ta książka, bo nieuniknione byłyby spojlery dla nieznających pierwszej części. Cóż, w kążdym razie mamy świat z czerwonym słońcem, nędzą, głodem, niewolnictwem, zbrązowiałą roślinnością, spowity w gęste mgły, szargany opadami popiołów i innymi nieszczęściami, a wśród tego wszystko grupkę rebeliantów walczących o lepsze jutro  i używających swego rodzaju magii opartej na właściwościach metali. Ten opis pewnie albo Was zachęci, albo odrzuci, to już według gustu 😉


Liebster Blog Award

liebster-buttonW sierpniu dostąpiłam zaszczytu nominacji do Liebster Blog Award od Emilki z bloga Operacja Dom! 🙂 Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję 🙂 Czuję się bardzo mile z powodu nominacji, zwłaszcza, że mój blog jest mega poczatkujący i takie symboliczne nagrody naprawdę dodają skrzydeł 🙂 Widzicie, chwalę się tym dopiero teraz (taaa, ja i moje tempo godne glacjału), ale chwilę zajęło mi wybieranie blogów, które sama chciałabym nominować. Nie było to proste, bo mam okresy zaglądania na wiele, wiele blogów i jak tu wybrać swój ulubiony?! Ale hej, lepiej późno niż wcale, prawda? 😉

Wracając do samej nagrody. Czym ona jest? Oto definicja:

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Pytania, które dostałam od Emilki:
1. Gdybyś była superbohaterem, to jaką moc chciałabyś mieć?
Uwielbiam to pytanie! 🙂 Jako fanka fantasy i takich tam oczywiście mam to już dobrze przemyślane 😉 Odpowiedź brzmi: niewidzialność. Super moc dla introwertyka. Można być super-szpiegiem i skrytobójcą – wykradać tajemnice i po cichu mordować swoich arcywrogów 😛
No, ewentualnie z innych supermocy to niezła byłaby kontrola nad czasem, ale nie wiem, czy chciałoby się zastanawiać nad paradoksami. Szybko rozj****bym kontinuum czasoprzestrzenne i byłoby kiepsko dla nas wszystkich…

2. W moim domu nigdy nie może zabraknąć…
Herbaty! I chusteczek higienicznych na wypadek niespodziewanego kataru giganta 😉

3. Kiedy myślę o daniu z dzieciństwa, to przed oczami mam…
Łazanki z kapustą. Moje wielkie nemesis! A z miłych wspomnień to szybkie ciasto a’la biszkopt o nazwie grzybek 🙂 Podawane na kolację prosto z piekarnika, z dżemem truskawkowym. Pycha!

4. Kisiel czy budyń?
Zdecydowanie kisiel. Budyń jest za słodki, wolę kwaśniejsze, owocowe desery 🙂 Obecnie, w Portugalii, nie mam łatwego dostępu do kisielu, ale moi kochani rodzice co jakiś czas podsyłają mi paczki żywnościowe z kisielem 🙂 Ma wzięcie wśród osób o przeróżnych narodowościach. Nakarmiłam już nim ludzi z czterech różnych kontynentów 😉

5. Pomidorowa z ryżem, czy makaronem?
Z makaronem. Wszsytko jest lepsze z makaronem.

6. Psy, czy koty?
Chciałabym mieć i jedno i drugie! Najlepiej po 10 sztuk! Niestety mam potężną alergię, więc pozostaje jedynie czasem wspomagać zwierzakowe organizacje charytatywne.

7. Pepsi czy Coca Cola?
Nie pijam ani jednego, ani drugiego 🙂 I tak smakuję dla mnie prawie tak samo 😉

8. Jaka jest Twoja największa słabość?
Martwię się o wszystko. 24h/dobę się martwię. Począwszy od przyziemnych spraw, jak praca czy bezdomne koty z okolicy, aż po wybuch superwulkanu Yellowstone, po którym pewnie wymrze cała ludzkość.

9. Książka, którą każdy powinien wg Ciebie przeczytać?
“Dzieci z Bullerbyn”! 😉

10. Co pysznego ostatnio jadłaś?
Bkłażan zapiekany w sosie pomidorowym. Mniam! 🙂 Jadłam na konferencji w Wiedniu i próbowałam zreplikować po powrocie, ale póki co niestety bezskutecznie!

11. Jakie jest Twoje największe marzenie, które spełnisz w tym roku?
Żadne z moich dużych marzeń nie ma szans, na spełnienie w tym roku, a zresztą rok już się kończy 😉 A z tych mniejszych życzeń to w tym roku spełniłam już dwa zakupowe – nowy iPod (stary zdechł) i pierwsza lustrzanka 🙂

Ufff, to by było na tyle! Niezła zabawa, zwłaszcza pierwsze pytanie 🙂

Teraz pytania ode mnie do nominowanych osób:

  1. Wyłowiłaś ze stawu złotą rybkę i spełni ona jedno Twoje życzenie (nie, nie trzy, kryzys jest). Co by to było?
  2. Ulubiona bajka z dzieciństwa (książka, kreskówka, cokolwiek)
  3. Możesz sędzić wakacje w dowolnym miejscu na świecie. Gdzie byś pojechała?
  4. Twój ulubiony sposób na spędzenie wolnego wieczoru to…
  5. Z czego w swoim życiu jesteś najbardziej dumna?
  6. Kto jest twoim ulubionym artystą (dowolnego rodzaju – muzyk, malarz, pisarz itp)?
  7. Kawa czy herbata?
  8. Morze czy góry?
  9. Jesteś rannym ptaszkiem czy sową?
  10. Co robisz, kiedy w domu nie ma prądu?
  11. Co zmotywowało Cię do założenia swojego bloga?

A oto lista blogów, które chciałabym nominować (w kolejności alfabetycznej):

http://aiden-decou.blogspot.pl
http://alezaraz.blogspot.pl
http://bar-bor.blogspot.pl/
http://dziennik-robot.blogspot.pl
http://frywoliartspace.blogspot.pl/
http://kajtworzy.blogspot.com
http://kijankowo.blogspot.pt/
http://lisie-szycie.blogspot.pl/
http://pastelovenitki.blogspot.pl/
http://www.wydzierganewmiedzyczasie.pl/
http://yellowmleczyk.blogspot.pl

Powyższe nominacje są wyrazem mojej czystej sympatii do Waszych blogów 🙂 Jeżeli ktoś był już nominowany wcześniej lub zwyczajnie nie chce się bawić, to oczywiście się nie obrażę! 🙂

A teraz już koniec tego długasnego postu i gorące pozdrowienia dla wszystkich, którzy to czytają i dobrnęli do końca! 🙂

BTW. Publikuję tego posta po 23 czasu portugalskiego, co oznacza, że w Polsce już środa, więc się liczy na środowe czytanie i dzierganie! 😉